Ta strona wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na komputerze Użytkownika. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności





Partnerzy
Wyszukiwarka ofert pracy


Serwis Praca4u.net zawiera
Statystyki dostępne po zalogowaniu

Kanał RSS    
Tomasz Głowacz
Tomasz Głowacz
Berta54
Berta54
Damian00024
Damian00024
agapa78
agapa78
Aktualności

Najniższa krajowa 2017

Kalkulator wynagrodzeń

Popularne zawody





Strona główna >> Aktualności

Praca w Niemczech brzmi zachęcająco cz. 5

Praca w Niemczech brzmi zachęcająco cz. 5 Praca w Niemczech brzmi zachęcająco cz. 5 - 8,5 czy 13,00 Euro/h. Po raz 5 zapraszam Was w podróż do Niemiec. Podróż, która powinna zakończyć się...polepszeniem standardu życia, opłaceniem dzieciom lepszej szkoły w Polsce, czy może po prostu spłatą zadłużenia. Może nie będzie to łatwa podróż, ale z wyznaczonym celem. Może okazać się zyskiem finansowym lub fiaskiem wszystko zależy od Ciebie. Napiszę Wam na co należy uważać, czyli podatki, ubezpieczenia itp.
Często myślimy, że wyjeżdżając za granicę do pracy zostawimy za sobą ten "polski bajzelek" i wreszcie zaczniemy lepiej żyć. "Idę na żywioł" czy też "idę po całości", często tak myśląc wsiadamy w samochód, autobus i jedziemy do innego, lepszego świata. Granica wytrzymałości została osiągnięta nie widzimy dla siebie lepszego bytu w Polsce. Tym razem podpowiem Wam jak z 8, 50 Euro/h zrobić 13, 00 Euro/h.

Założenie własnej firmy w Niemczech kosztuje 20 Euro. Ryzyko i zysk...bezcenne.

Wrócę do pierwszego artykułu o temacie fachowców z Polski. Nadal twierdzę, że w Niemczech można dobrze zarobić pracując z własną firmą. Brak fachowców czy brak odważnych?

Jakiś czas temu otrzymaliśmy zlecenie dla murarzy klinkieru w Munster. Do położenia był klinkier o cenie 20 Euro za m2. Cegła klinkieru standardowej wielkości, ściany proste o dużej powierzchni. Miejscowy biznesmen z Jeziora Wielkiego ( nazwa miejscowości ) pan Mirosław W. który na co dzień zajmował się produkcją spojlerów do samochodów ( jak się później dowiedziałem ), przysłał ekipę 3 "fachowców". Czwarty, pan Józef przyjechał z naszego polecenia. Pan Józef od pierwszego dnia pokazał, że zna się na murarce. Pracownicy pana Mirosława również. Bardzo szybko rozeznali rynek handlowy w okolicy i już po dwóch dniach dzwonili do szefa, że potrzebują zaliczki bo nie mają na "życie". Po tygodniu cała trójka pokazała polskiego ducha solidarnościowego i zastrajkowali, ponieważ znów zabrakło im na życie a szef nie chciał więcej dać zaliczki. Swoim uporem pokazali szefowi kto tu rządzi i nie tylko wynegocjowali lepsze wynagrodzenie, ale i natychmiastowe zaliczki po 50 Euro.

W budynku obok taką samą powierzchnie z tą samą cegłą kładli klinkier dwóch Holendrów. Po dwu tygodniowym pobycie widać było gołym okiem, że Holendrzy w dwójkę położyli o 80 % więcej klinkieru jak 4 naszych fachowców. Zaczęły się narzekania pana Mirka. Zleceniodawca za mało płaci za m², inni mają lepszy dostęp do cementu, piłę do krojenia cegły mamy za słabą itd. Pan Mirek przeliczył się przy kalkulacji. Zamiast 6-8 m² jego fachowcy kładli 3 m2 klinkieru.
Finał był taki jak zwykle...fachowcy uciekli do kraju pan Mirek otrzymał kary za nie dopełnienie umowy.


Gotować każdy może, jeden lepiej a drugi trochę gorzej.

Mój dobry znajomy Grzegorz opowiedział mi kiedyś kawałek historii ze swojej młodości. Jako młodzian był w wojsku jeszcze za czasów PRLu. Chciał nie chciał przeszedł 3 miesięczny kurs kucharza w kuchni wojskowej. Po trzech miesiącach przeniesiono go na placówkę gdzie miał żywić 300 rycerzy. Panowie z rezerwy powiedzą, a co to za wyczyn tam i tak byle g. serwowali i co drugi dzień paprykarz na kolację. Nie do końca... z dumą powiedział Grzegorz, z wojska wyszedł cały jak ten, który drugą wojnę rozpętał. Nadal twierdzi, że nie jest kucharzem no może w barze mlecznym, mówi dałbym sobie radę ale nic więcej. Dwa lata temu był w okolicy swojej jednostki w Bytomiu i podszedł do dyżurki strażnika i na dzień dobry zabrakło mu słów. Mówi...Konrad, siedziała tam kobieta ładnie umundurowana i mówi do mnie; proszę podnieść szczękę i mówić o co chodzi. Mówi do niej.... kiedyś tu na kuchni służyłem i chciałem spytać czy nie macie przypadkiem kuchni polowych w wyprzedaży. Tym razem ona podniosła brwi mówiąc...to chyba było bardzo dawno temu jak pan tu służył, bo już od lat mamy tu Catering.
Grzegorz nigdy po wojsku nie pracował w kuchni. Przez 10 lat budował własną firmę handlową i dopiero teraz może powiedzieć, że wychodzi powoli na prostą.

Czasy się zmieniają drogi czytelniku. Teraz nawet sprzątaczka w Niemczech musi znać się na chemii. Są różne rodzaje środków chemicznych do różnego rodzaju podług, mebli i nie wolno używać byle mydła, ponieważ nawierzchnia może się zniszczyć.

Dlaczego jest tak mało chętnych na klinkier w Niemczech? Oficjalnie cena za m2 klinkieru w Polsce wynosi 73 zł za m2. Oczywiście rzadko się zdarza takie zlecenie, ponieważ najczęściej spotykane ceny są w okolicach 50-60 zł. Nie dawno otrzymaliśmy zlecenie o cenie 25 Euro za m². Do położenia było 5.000 m². Dobry fachowiec kładzie 6-8 m² za dniówkę. Oczywiście nocleg i ubezpieczenia we własnym zakresie. Nie znaleźliśmy odpowiedniej ilości osób chętnych do podjęcia zlecenia. Dodam tylko, że żaden zleceniodawca nie da wysokiej stawki na pierwsze zlecenie. Dwa lata temu inna firma podjęła się małego zlecenia na kilka domków. Dziś przyjmują zlecenia o cenie 40 - 50 Euro za m2 w zależności od klinkieru.


Wniosek:

Jeśli jest luka w rynku to należy od niej uciekać bo można w nią wpaść.
Wartość wynagrodzeń w Polsce wzrosła o ponad 1/3 od momentu wejścia Polski do Unii. Nadal dzieli nas jednak przepaść w porównaniu do krajów zachodnich. Zawyżając średnią płacę w Polsce do 4.000 zł. brutto, to w porównaniu do brytyjskich i niemieckich wypłat jest to około 10.000 zł brutto różnicy. Jest to wiadomość od firmy prowadzącej badania na rynkach europejskich.

Wiedzę możemy nabyć od innych, doświadczenie musimy zdobywać sami.

Przy 13 % bezrobocia w Polsce nie można znaleźć chętnych do nauki np. kładzenia klinkieru? Urząd Pracy "docenia" rozwój firm i zatrudnianie nowych pracowników.
Przysłowiowy Kowalski krzyknie z sali...łatwo ci pisać, ale jak trzeba nakarmić rodzinę nie ma wtedy czasu na zdobywanie wiedzy, każdy łapie się takiej roboty jaką dostanie. W Niemczech zarabiam 8, 50 Euro/h to i tak 4 razy więcej jak w Polsce.
Nowacki krzyknie... mogłeś myśleć wcześniej o nauce za nim założyłeś rodzinę. Ja skończyłem zawód jako elektryk i zarabiam 13 Euro/h + 40 Euro dziennej diety.

Kowalski ma rację i Nowacki ma rację, ale oboje nie mogą mieć racji.
Jak znaleźć "złoty środek".
Jako pośrednicy pracy w Niemczech mamy do czynienia z "Kowalskim" i z "Nowackim".
Przedstawię Wam profile tych dwóch osób.

Kowalski wysyła swoje CV na wszystkie ogłoszenia jakie są w internecie. Czasami otrzymuje propozycję pracy w Holandii lub innego kraju, przy pracach typowo "ogrodniczych" czyli zbieranie i sortowanie tulipanów, jabłek lub innych owoców ziemi. Często się zdarza, że nie jest tak jak było omówione przed wyjazdem czyli stawka godzinowa się zgadza, ale mieszkanie kosztuje 300-400 Euro miesięcznie. Przepraszam, czasami nie jest to mieszkanie lecz łóżko do spania o różnych warunkach sanitarnych. Po przepracowaniu 200 godz miesięcznie zostaje na rękę ca. 800-900 Euro. Kowalski nie znając języka czuje się oszukanym. Wyzywa pośrednika od oszustów itp. Pośrednik pokazuje mu jeszcze raz zawartą umowę i okazuje się, że wszystko się zgadza! Kowalski pod napływem tylu cyfr, które przeliczał z euro na zł. Zapominał o jednym czy innym drobiazgu.
Przemyśli jednak, że w kraju i tak tyle nie zarobi więc zostaje na dłużej szukając oczywiście lepszej pracy.

Nowacki dokładnie czyta ogłoszenia i odpowiada tylko na oferty, które wydają mu się najbardziej wiarygodne, nie tylko pod względem finansowym. Ponieważ zawód elektryka jest w Niemczech bardzo poszukiwany otrzymuje kilka telefonów od pośredników. Po kilku rozmowach Nowacki znając umowę, warunki mieszkaniowe itp. decyduje się na jednego z pośredników. Dodajmy jeszcze, że Nowacki zna komunikatywnie ( A2 ) język niemiecki, ponieważ tutaj widzi swoją przyszłość i przyłożył się do nauki języka.
Przyjeżdża do Niemiec i przed podjęciem pracy podpisuje umowę o pracę, ubezpieczenie zdrowotne i wszystkie potrzebne dokumenty. Otrzymuje ubranie robocze, buty, narzędzia i co tylko jest niezbędne do wykonywania pracy.
Na drugi dzień rozpoczyna prace o godz. 07:00 i kończy o 16:00 w tym ma łącznie godzinę przerwy oczywiście nie płatną. Po przepracowaniu około 180 godz. W miesiącu otrzymuje między 2.000 a 2.300 Euro netto. Kowalski czytając te cyfry zapyta mnie czy z matematyki miałem -2 czy może pełną jedynkę.
Fakt z matmy nie byłem orłem, ale nadgoniłem innymi przedmiotami. Mimo wszystko odpowiem skąd się biorą te cyfry. W Niemczech stosowane są grupy podatkowe ( nie wiem jak to jest w Holandii i w innych krajach UE ). Małżeństwo jest najbardziej doceniane przez urząd skarbowy.
Podam w skrócie na czym polegają grupy podatkowe:

Małżeństwo; dla przykładu, mąż zarabia 3.000 Euro brutto a żona 1.600 Euro. Mąż powinien się starać o grupę podatkową 3-kę a żona otrzyma 5-tkę czyli układ 3/5. Jeśli oboje zarabiają podobnie np. mąż 2.000 Euro a żona 1.800 Euro powinni starać się o dwie 4-ki czyli 4/4 ( zawsze mówimy o dochodach brutto ).
Samotni; otrzymają grupę 1-kę, co kiedyś w Polsce nazywano "bykowym".
Obcokrajowcy mogą na początek otrzymać grupę 6-kę ( najwięcej obciążeń ).

Są firmy, które stosują tą grupę dla obcokrajowców od pierwszego dnia przyjęcia do pracy. Powód? Jeśli np. ktoś przyjedzie do Niemiec nie zamelduje się i nie stara się o inną grupę podatkową firma zatrudniająca otrzyma karę podatkową właśnie w wysokości różnicy między 1-ką a 6-ką. Jeśli dany pracownik zamelduje się w Niemczech automatycznie otrzymuje grupę podatkowa 1-kę dopóki nie udowodni innej.

Kolejnymi obciążeniami finansowymi dla pracownika to podatek od religii, podatek solidarnościowy ( to ten który wprowadzono na odbudowę DDRu i do dziś go płacimy, a miał być zniesiony po 10 latach od zburzenia muru) podatek dochodowy itd. Jest jeszcze ubezpieczenie opiekuńcze tzw. Pflegeversicherung. O tym krążą mity w sieci. Gdzieś przeczytałem artykuł z 2012 roku w którym autor opisuje jak Niemcy wpadli na pomysł ograbienia obywateli.
Coś w stylu...jak ktoś czegoś nie zrozumie to sobie zmyśli. Założeniem rządu było wprowadzenie podwyżki podatku od dochodu dla osób nie mających dzieci...a tak na prawdę to nikt jeszcze nic nie wiedział, ponieważ była to wstępna faza rozmów.

Autor w.w. artykułu napisał:
"Rząd Niemiec postanowił ukarać tych, którzy nie chcą mieć dzieci i zabrać im 1% z dochodów. Dla posiadaczy tylko 1 dziecka – rząd będzie przyjaźniejszy – chce im zabrać tylko 0, 5% z dochodów. Na chwilę obecną trwają debaty zwolenników i przeciwników takiej ustawy – po obu stronach są zarówno członkowie CDU/CSU (choć ich jest więcej ZA takim rozwiązaniem), FDP, NPD oraz "zieloni” i osoby bezpartyjne. ".

Jak to już prof Miodek kiedyś powiedział:
"gramatyka jęz. polskiego należy do najtrudniejszych w świecie, ale za to ortografia jest o 100 razy łatwiejsza jak np. niemiecka".

Nie chodzi mi o krytykę autora tego artykułu, ponieważ jak ktoś to powiedział...krytykować potrafi każdy głupek i przeważnie każdy to robi...
Dyskusje na temat obciążenia osób bezdzietnych miały całkiem inną podstawę. W Niemczech płacimy jak już wyżej wspomniałem ubezpieczenie opiekuńcze. Polega to na tym, że jeśli dożyjemy wieku w którym nie będziemy na tyle sprawni, aby wszystkie codzienne czynności wykonywać samemu, otrzymamy właśnie z tego ubezpieczenia pomoc w różnych formach w zależności od potrzeby. Historia tego ubezpieczenia sięga już roku 1981. Wtedy to Bajery jako pierwszy Land w Niemczech wprowadził tego typu obowiązek ubezpieczenia. Ogólnoniemieckie ubezpieczenie opiekuńcze zostało wniesione w roku 1995. Oczywiście, że do 2015 zostało nie raz zmodyfikowane i poprawione. O tym właśnie była dyskusja między innymi w 2012 r. Na temat wprowadzenia podwyższenia opłat dla osób bezdzietnych. Dlaczego? Właśnie to dzieci otrzymują w pierwszym rzędzie pomoc finansową na opiekę swoich rodziców. Efekt końcowy tej podwyżki stanął na tym, że osoby bezdzietne płacą o 0, 25 % ubezpieczenia więcej. W 2015 r. Obowiązkowe ubezpieczenie wynosi:
-2, 35 % od dochodu brutto ( dzielone na połowę z pracodawcą ).
-2, 60 % od dochodu brutto dla osób bezdzietnych ( również dzielone na połowę z pracodawcą ).
Od 2016 r. Składka będzie podwyższona o 0, 2 % dla wszystkich. Składki w Saksonii są inaczej regulowane.


Zameldowanie w Niemczech.

Jakie dokumenty potrzebujemy przy zameldowaniu:
- Dowód osobisty.
- Umowa o wynajem noclegu/mieszkania.
- W zależności od stanu cywilnego może być potrzebny akt małżeństwa.

Jeśli otrzymamy mieszkanie od firmy, powinniśmy również dostać zaświadczenie, że posiadamy zatrudnienie i zezwolenie na zamieszkanie. To nie jest reguła. Są urzędnicy, którzy o to nie pytają, dlatego warto się dowiedzieć wcześniej jakie dokumenty potrzebujemy w danym urzędzie.
Są miasta np. Kolonia gdzie nie można się zameldować bez aktu małżeństwa. Są to absurdy urzędnicze z którymi można walczyć, ale tylko i wyłącznie znając dobrze język niemiecki. Dlaczego absurd urzędniczy? Przy zameldowaniu urzędnik pyta o stan cywilny. Jeśli podamy, że jesteśmy małżeństwem urzędnik zarządu aktu małżeństwa ponieważ bez niego nas nie zamelduje. Oczywiście, że 95% małżonków przyjeżdżających do Niemiec nie wie, że taki akt będzie potrzebny. Jeśli skłamiemy przy zameldowaniu, że jesteśmy samotni a przy rozliczeniu podatkowym w następnym roku podamy, że jesteśmy małżeństwem możemy zostać ukarani. Jeśli nie mamy nikogo w kraju, kto nam zrobi wyciąg aktu małżeństwa i dostarczy go nam po kilku miesiącach otrzymamy karę za zbyt późne zameldowanie. Obowiązek zameldowania w Niemczech to 14 dni choć wielu urzędników przymyka oko nawet do miesiąca.

Po pierwszym zameldowaniu otrzymacie niemiecki PESEL zwany Identifikationsnummer. Ten numer jest przyznawany...no właśnie, powinien być przyznany tylko raz. Często jednak się zdarza, że nasi rodacy nie otrzymają tego numeru. Idąc drugi raz do urzędu meldunkowego w innym mieście, urzędnik pyta się czy był pan/pani już zameldowany/a w Niemczech? Proszę zawsze mówić prawdę to nam może oszczędzić kłopotów, czyli byłem ale nie wiem gdzie...tu może być ryzyko, że nas nie zameldują jak przynajmniej nie podamy miejscowości gdzie mieszkaliśmy. Nie biorę odpowiedzialności za wszystkich urzędników i urzędy w Niemczech.
W rozmowach z urzędnikami zasada jest prosta i funkcjonuje prawie zawsze...uśmiechaj się i przyznawaj mu rację i poproś czy jeszcze raz poświęci Ci czas jak doniesiesz brakujące dokumenty. Masz szansę, że załatwi problem od ręki.

Kolejne ważne dokumenty jakie otrzymacie ( pocztą ) to nr. ubezpieczenia renty
( Rentenversicherungsnummer ), nr. podatkowy ( Steuernummer ), nr. i kartę z kasy chorych ( Krankenversicherungsnummer ). Pamiętajcie jednak, aby Wasze nazwisko było widoczne na skrzynce na listy.

Dodatkowa informacja w temacie wyboru kasy chorych. W Polsce jest jeden wszech panujący ZUS no i oczywiście KRUS dla wybranych. W Niemczech jest kilkaset "ZUS´ów" i każdy pracownik może wybrać sam jaki dla niego uważa za najlepszy. Tak właściwie składki są wszędzie takie same. Kasy chorych przyciągają jednak serwisem lub drobiazgami typu polskojęzyczna obsługa, która nam wskaże bezpłatnie adres polskojęzycznego lekarza w Niemczech. Jest jeszcze drobny szczegół o którym mało kto wie:

Dokument E106 i E109.

W przypadku gdy ubezpieczony pracuje w Niemczech ( jest zatrudniony w niemieckiej firmie na niemieckich warunkach ubezpieczenia socjalnego) a zamieszkuje na stałe w Polsce, Państwowa Kasa Chorych w Niemczech wysyła do polskiego ubezpieczyciela NFZ dokument E106 który upoważnia ubezpieczonego do leczenia na terenie Niemiec i Polski ( może korzystać w Polsce nie tylko w nagłych przypadkach). Jeżeli w Polsce mieszka rodzina ( żona, dzieci ) a ubezpieczonemu zależy na tym aby członkowie rodziny byli również ubezpieczeni w Polsce wtedy składa formularz ubezpieczenia rodzinnego w swojej kasie chorych w Niemczech. Kasa chorych występuje do NFZ aby przejął opiekę nad członkami rodziny. Ubezpieczenie to jest bezpłatne ( oczywiście jeśli dzieci są w wieku szkolnym i żona nie pracuje). Jest jednak wiele kas chorych w Niemczech, których urzędnicy są nie doszkoleni i odmawiają tego typu pomocy.
Jeśli macie Państwo pytania w temacie ubezpieczenia w kasie chorych proszę pisać do mnie. Z pomocą fachowej urzędniczki postaramy się odpowiedzieć na wszystkie pytania.




Kondrad Piskorski All-pl
"Marzę o cofnięciu czasu. Chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku".
Janusz Leon Wiśniewski


Zapraszam do korespondencji
Konrad Pisarski

konrad.pisarski@all-pl.de

Nasze oferty znajdziecie na
www.all-pl.de

~Gosc | Czytano 28179 razy | 02-03-15 | oferty pracy [0]






® 2008 - 2017 www.praca4u.net Kodeks pracy Polityka prywatności Poprawny CSS praca 4u   Poprawny XHTML witryny praca4u - praca za granica